Po czterech dobach bez Internetu znów mamy okno na świat. To przedostatnia rzecz, którą nam przywrócono po ataku zimy. Najpierw był prąd, woda, ogrzewanie - po pierwszym dniu opadów. Po dwóch dniach odkopano miejską ulicę i do domu było już tylko 300 metrów po koleinach zostawionych przez traktor (jedyny pojazd, który docierał w nasze okolice). Wczoraj przekopano się i przez te 300 metrów, choć dla naszego samochodu to bez znaczenia, bo parking i wjazd bramą jest cały w śniegu, a zarządca nie kwapi się do odśnieżenia. No nic. Po włosku. Postoi do wiosny.
Doświadczenie zimowe zdobyte w Polsce, PRL-owe doświadczenia kryzysowe oraz pizzeria kilometr od domu pozwoliła w zasadzie bez problemu przetrwać te dni. Włosi jednak nadal są w szoku. Niektórzy wciąż nie wychodzą z domów. A "dziwni" Polacy w tym czasie lepili bałwany, rzucali się śnieżkami, robili orły i... chodzili na spacery razem z małym dzieckiem.
After four days without internet, we again have window to the world. This is the second to last thing which have been restored after an attack of winter. First there were electricity, water, heating - after the first day of snowfall. After two days they dug out the town street and to home there was only 300 meters through the traces left by the tractor (the only vehicle that arrives at our area). Yesterday they dug out last 300 meters, although for our car it doesn't matter, because the parking lot and entrance gate is still in snow, and the manager isn't willing to perform snow clearance. It's nothing. As in Italy. He remain standing until the spring.
Winter experience gained in Poland, the crises experience from communistic times and pizzeria kilometer ahead from home has allowed, in principle without problem, to survive these days. Italians are still in shock. Some people still don't leave their homes. A "strange" Poles at that time made a snowmen, threw snowballs, made an eagles and.. went for walks together with a small child.
 |
| Zaczyna padać. Po raz czwarty od ponad 55 lat. / Snowing begin. Fourth time since above 55 years. |
 |
| 2 lutego, godz. 22:00. Jutro wstajemy wcześniej, zanim się roztopi. / 2-nd of February, time: 10 p.m. Tomorrow we will get up early before it will melt. |
 |
| 3 lutego, godz. 7:00. Dużo śniegu. Radocha! / 3 of February, time: 7 a.m. A lot of snow. A lof of joy. |
 |
| Dla drzewek oliwnych to ciężki okres... / It is a hard time for olive's trees... |
To był dopiero początek, bo za chwilę znowu zaczęło padać! /
It was just a beginning, because after while it started snowing again!
 |
| Robimy bałwana. Budulca nie brakuje. / We making a snowman. There is many of white stuff. |
 |
| Niektórzy odśnieżali tym, co mieli. / Someone made a snow clearance with what they had. |
 |
| Pługi samoróbki. / Home made winter plows. |
 |
| Efekt mizerny. I dalej pada. / Minor effect. And still snowing. |
 |
| 3 lutego, godz. 23:00. Czujemy się odcięci od świata. Na szczęście po 6 godzinach odzyskaliśmy prąd, wodę i ogrzewanie. / 3-rd of February, time: 11 p.m. We fil cut of the world. Luckily, after 6 hours we retrieve electricity, water and heating. |
 |
| 4 lutego. Rośliny mają dość. / 4-th of February. Plants have had enough. |
 |
| Temperatura powyżej zera, ale tego nie widać. / Temperature above zero, but you will not see this. |
 |
| Droga do cywilizacji. / The way to civilization. |
 |
| 5 lutego. Zniszczenia są ogromne. Drogi nadal zasypane. / 5-th of February. Destructions are huge. Roads still buried. |
 |
| 6 lutego. Dziś nas odkopią. / 6-th of February. Today they dig us out. |
 |
| 7 lutego, godz. 16:00. Samochód ma wolne przez jakiś czas. / 7-th of February, time: 4 p.m. Our car has some time off. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz